Synek nie chce się bawić z dziećmi – dlaczego i jak sobie z tym poradzić?

Kategoria: Ciąża i sprawy kobieceSynek nie chce się bawić z dziećmi – dlaczego i jak sobie z tym poradzić?
Agata asked 12 miesięcy ago

Witam, mam synka w wieku 3,5 lat. Nasz problem dotyczy kontaktu z innymi dziećmi. Kiedy Jaś miał rok i zaczynał bawić się z innymi dziećmi, zazwyczaj starszymi, te z reguły zabierały mu zabawki, a jeśli na to nie pozwalał - to go biły.

Jaś w takich sytuacjach bardzo płakał. Z czasem nauczył się "oddawać" i tak już zostało. A nawet przejął piłeczkę. Kiedy przychodzi na mnie koleżanka z rocznym dzieckiem, Jaś bardzo się cieszy: całuje gościa, wcześniej wydzielamy dla niego zabawki, sam mu je podaje. Tak jest na początku. Potem dzieci biorą zabawki, które "są pod ręką" i jeśli gość weźmie zabawkę, którą lubi mój synek, to ten od razu mu ją zabiera, nawet siłą. Odpycha i bije, kiedy tamto chce zobaczyć, co Jaś ma, co robi.

Ja mu tłumaczę, że zabawek nie wolno zabierać, że jak nie chce dać, to trzeba mi powiedzieć albo delikatnie wyjąć. Ale to nie pomaga - zaczyna się złościć, nie słucha, niczym nie może się zająć, a we mnie wzbiera burza i wstyd, bo widzę, jak matka dziecka patrzy na zachowanie mojego synka. Z tym, że jej starsza córka robiła tak samo i to ona pierwsza zaczęła zabierać Jasiowi zabawki. Zatem ja tłumaczę, grożę, podnoszę głos i nic to nie daje. Kwestia jest może nawet nie tego, że inne dzieci bawią się zabawkami Jasia, ale że same je sobie biorą. Bo jak mówię "Jasiu, jeśli mu weźmiesz zabawkę, którą się bawi, to od razu daj mu w zamian drugą" - i tak robi. A nawet wystarczy, że mu odbierze, a potem daje z powrotem.

Jaś ma 3 lata i 5 miesięcy. Prawie cały czas przebywa ze mną, bo mąż pracuje cały tydzień, nie ma więc wspólnych weekendów. Kontakty z innymi mamy trochę ograniczone, bo mieszkamy poza miasteczkiem, w miejscowości gdzie jest 9 domów i do nas bardzo rzadko ktoś przyjeżdża. Kontakt z dziećmi jest mały, a z rówieśnikami tylko w przedszkolu, do którego chodzi od września. Jednak dużo chorował, więc większość czasu przebywał w domu. Wychowawczyni, ponieważ zawsze pytam, mówi że wszystko "ok", że wszystko w porządku, a kiedy pytam dokładniej, mówi, że bawi się z chłopcami, myśli zanim coś zrobi. Klasy są duże, ok. 30 dzieci i wiem, że nie czuje się tam pewnie (zabiera ze sobą przytulankę plus ukryte małe zabawki w kieszonkach, których nikomu nie pokazuje). Zanim zaczął chodzić do przedszkola, na widok dzieci zawsze bardzo się cieszył i chciał do nich iść. Od kiedy zaczął chodzić do przedszkola - na widok dzieci zatrzymuje się i chce zostać przy nas, a kiedy pytam czy chce pobawią się z dziećmi - mówi, że nie. Nie chce chodzić tam, gdzie są dzieci. Cała ta sytuacja mnie niepokoi, bo nie wiem, czy jest to problem socjalizacji, agresji czy też wieku. Bardzo proszę o poradę.

Tagi dotyczące pytania:
1 odpowiedzi
Lekarz Ogólny answered 12 miesięcy ago

Z pani opisu wynika, że Jaś jest mądrym dzieckiem. Nie złości się dlatego, że dzieci ruszają jego zabawki, złości się wtedy gdy ruszają te zabawki, które wybrał jako swoje ulubione. Poza tym - jak pani wspomina - nie jest zły gdy jakieś dziecko chce się bawić jego rzeczami, tylko wtedy, gdy bierze je bez pytania. Przecież my, dorośli również nie lubimy, gdy ktoś bierze rzeczy należące do nas nie pytając o pozwolenie. Oczywiście reagujemy w inny sposób niż Jaś, ale pani synek musi się jeszcze nauczyć, jak radzić sobie z emocjami i w jaki sposób je okazywać. Nie można tolerować bicia innych i zawsze trzeba stanowczo reagować, ale jednocześnie należy uświadamiać dziecku, że ma prawo się złościć, tylko nie powinien tej złości okazywać w ten sposób.

Nie wiem też czy wydzielanie zabawek, którymi mogą się bawić goście i „puli” Jasiowych zabawek jest właściwe. Lepiej byłoby zaproponować Jasiowi, aby na czas odwiedzin gości schował niektóre ulubione zabawki, jeśli nie chce się nimi dzielić. Wtedy będzie miał świadomość, że ma prawo do zachowania odrębności, nie musi się dzielić wszystkim, ale jednocześnie będzie wiedział, że pozostałymi zabawkami mogą się bawić wszystkie dzieci, które tego dnia go odwiedzą. Jeśli wydzielamy zabawki na te dla gości i te dla Jasia to prawie zawsze w końcu dziecko - gość będzie chciał pobawić się zabawką Jasia i nie unikniemy starć. Chyba, że wcześniej ustalimy zasady z gośćmi, ale trudno ustalać tego typu rzeczy z rocznymi dziećmi. Warto też przed wizytą porozmawiać z synkiem i wytłumaczyć mu, że goście (szczególnie ci mali) często biorą rzeczy bez pytania, bo jeszcze nie potrafią inaczej, poza tym nie mają w domu takich zabawek jak Jaś i są one dla nich bardzo atrakcyjne. Można też opowiedzieć o tym, jak sam był taki mały i zapytać, czy pamięta jak to on szedł w odwiedziny do jakiegoś dziecka i jaką radość sprawiała mu zabawa nowymi zabawkami. Jeśli będzie pani zawsze reagować i jednocześnie pokazywać Jasiowi, jak ma sobie radzić z emocjami także tymi negatywnymi to jestem pewna, że nauczy się , że złość można wyrażać także nie krzywdząc innych.

Druga część pani listu dotyczy przedszkola. Dla dziecka, które było zawsze z mamą i sporadycznie spotykało się z dziećmi, pierwsze miesiące w przedszkolu (szczególnie w przypadku tak licznej grupy) mogą być bardzo trudne. Razem z pani synem do grupy chodzą zapewne dzieci bardzo różne, niektóre nieśmiałe i wycofane, inne głośne i bardzo pewne siebie; dzieci dobrze wychowane i te rozpuszczone przez rodziców. Wychowawczyni nawet jeśli bardzo się stara, nie jest w stanie indywidualnie zajmować się każdym dzieckiem. Aby odnaleźć swoje miejsce w tak różnorodnej grupie potrzeba czasu. Na pewno Jasiowi nie pomaga fakt, że z powodu chorób nie uczęszczał do przedszkola systematycznie. Ta sytuacja prawdopodobnie się unormuje, gdy będzie chodził stale do przedszkola. Jednak zdarza się, że niektóre dzieci (zwłaszcza te wrażliwe) potrzebują więcej czasu i więcej uwagi niż inne dzieci. Na pani miejscu porozmawiałabym jeszcze z wychowawczynią Jasia. Proszę ją wprost poprosić, żeby przez jakiś czas zwróciła szczególną uwagę na niego, opowiedzieć o pani obserwacjach i niepokojach. Jeśli wychowawczyni jest dobrym pedagogiem, powinna zainteresować się waszym problemem. Gdyby jednak problem nie znikał lub przybierał na sile - proszę wtedy zainteresować się samym przedszkolem. Może parę razy przyjść po synka niespodziewanie wcześniej, zajrzeć w ciągu dnia, porozmawiać z innymi rodzicami itd. Jeśli nic nie będzie wskazywało na to, że w przedszkolu dzieje się coś niepokojącego, a Jaś mimo pomocy wychowawczyni jeszcze długo nie będzie się mógł zaaklimatyzować, wtedy radzę udać się po poradę do psychologa dziecięcego. Pozdrawiam i życzę Jasiowi wielu wspaniałych zabaw z rówieśnikami.