Jak psychicznie uwolnić się od męża alkoholika?

Kategoria: Psychika i emocjeJak psychicznie uwolnić się od męża alkoholika?
Krystyna Zając asked 12 miesięcy ago
Jestem mężatką od 19 lat, mam troje dzieci, które praktycznie wychowuję sama, gdyż mąż jest alkoholikiem; "odkryłam" to już 15 lat temu, kiedy wszystkie obowiązki spadły na mnie (troje małych dzieci); 10 lat temu mąż stracił pracę i całe utrzymanie domu również spadło na mnie, do tego wszystkiego doszły jeszcze rękoczyny, bałam się ciągle, a rano musiałam iść do pracy i udawać, że wszystko jest w porządku (i tak trwa to do dzisiaj); dwa razy zakładałam sprawy o znęcanie (dwa wyroki w zawieszeniu), nakaz leczenia- przez dwa lata był spokój, ale teraz znowu zaczęły się rękoczyny; mąż pracuje sezonowo w Niemczech, lecz w ogóle nie daje pieniędzy na utrzymanie, zaprasza kolegów do garażu i śmieje mi się w nos, a po roztrwonieniu gotówki zaciąga długi (straszą mnie komornikiem), udaje skruchę i wmawia mi, że przecież tak bardzo się kochamy (faktycznie istniała między nami bardzo silna więź i ciągle mi się wydaje, że gdyby nie alkohol bylibyśmy świetnym małżeństwem)-jak przerwać ten krąg? przestać się łudzić i udawać że jest o.k.
1 odpowiedzi
Paulina Koziej answered 12 miesięcy ago
    Witam,
    Współuzależnienie to pewien sposób funkcjonowania osoby mającej u swego boku uzależnionego partnera. Ponieważ 15 lat to spory kawałek czasu nauczyła się Pani żyć w sytuacji niszczącej, trudnej, mającej silny wpływ na emocje i zachowanie. Przystosowała się Pani do życia z alkoholikiem, ale również ze sprawcą przemocy kosztem własnych potrzeb oraz poświęcając się w pełni rodzinie, a także jemu. Weszła Pani w pewnego rodzaju zależność emocjonalną, w której mąż przyrzekając poprawę powtórnie wchodzi w łaski, gdzie powoli na coraz więcej sobie pozwala, aż w końcu dochodzi do kolejnego aktu przemocy, pijaństwa, porządnej awantury. Później znów skrucha i koło się zamyka. A Pani w tym wszystkim odczuwa wielką bezradność, bezsilność, niemoc, wstyd, niepewność, chaos, lęk, zagrożenie, a jednocześnie dość mocno koncentruje się na mężu, na poprawie waszej relacji z nadzieją, że on faktycznie się zmieni, że to był ostatni raz (kolejny ostatni raz) bo przecież tak bardzo kocha.
    I tu niestety muszę Panią rozczarować. Mąż się nie zmieni. Udawanie że wszystko jest ok. to dalsze brnięcie w chory układ rodzinny i stwarzanie mężowi dogodnych warunków do alkoholowego i przemocowego funkcjonowania. Długotrwałe funkcjonowanie w tego typu sytuacjach prowadzi do dosyć głębokich zmian w sferze emocjonalnej, psychicznej jak i w zachowaniu. Trudno jest się „wyrwać” samodzielnie z tego typu dysfunkcji. Myślę, że pierwszym krokiem w celu poprawy własnego funkcjonowania jest podjęcie terapii dla osób współuzależnionych i ofiar przemocy, gdzie będzie Pani mogła otrzymać konkretną i fachową pomoc w tym zakresie. Zapozna się Pani dokładnie z zagadnieniem współuzależnienia, z mechanizmami, które funkcjonują w rodzinie alkoholowej, rozpozna Pani źródła zachowań destrukcyjnych, a przede wszystkim nauczy się zdrowego sposobu funkcjonowania. Otrzyma Pani wsparcie, które na pewno jest potrzebne, szczególnie gdy przychodzi chwila największego kryzysu. Obejrzy dokładnie swoje podejście do trwania w destrukcyjnym związku. Zdarza się również czasem, że gdy małżonka alkoholika podejmuje kroki w celu zadbania o siebie w tym zakresie, to i jemu „zapala się lampka” z refleksją typu: „aha... może faktycznie coś jest nie tak. Może przeginam”.
    Nie jest to regułą ale przy silnej więzi emocjonalnej partnerów zmiana pociąga za sobą zmianę. Pozostaje jeszcze kwestia Pani dzieci. Może warto dbając o siebie zatroszczyć się również o nie? W końcu one także przystosowały się do funkcjonowania z agresywnym alkoholikiem w domu. Zachęcam Panią również do odważnych i konkretnych działań na rzecz waszego wspólnego bezpieczeństwa. Jeśli mąż jest agresywny – proszę wezwać policję. Jeśli ciągle pije, można postarać się o kolejne leczenie przymusowe. Przede wszystkim zachęcam do podjęcia terapii, która pozwoli wyrwać się z kręgu przemocy i współuzależnienia, czego Pani serdecznie życzę.